Najdziksze uderzenie ekstremalnie pozytywnych doznań - Hunt Run Festiwal Kotelnica Białczańska

Prawie 8.300 uczestników Hunt Run Festiwalu w miniony weekend przeżyło długi najdzikszy weekend w Kotelnicy Białczańskiej w Białce Tatrzańskiej. Dzięki masie atrakcji serwowanej przez Organizatorów jak i Gospodarzy - Kotelnicę Białczańską uczestnicy z całej Polski  doświadczyli wybuchowej mieszanki emocji i zabawy którą będą wspominać przez cały rok. Okazuje się, że sport i zabawa idą w parze. Uczestnicy pokazali, że można przeżyć ten weekend bardzo aktywnie pokonując trasę biegu z przeszkodami i bawiąc się na koncertach całą noc w tym między innymi na Nocnym Kochanku.


W Najdzikszym Bieg Sezonu na Kotelnicy Białczańskiej wystartowało prawie 4000 Dzików -tak nazywają się uczestnicy biegu. Pierwszego dnia 500 zawodników zdecydowało się wystartować w inauguracyjnym dystansie Mocarny Dzik - 18 kilometrów najeżonych ponad 40 przeszkodami. Jako pierwsi wystartowali zawodnicy Elite, czyli mocno nastawieni na rywalizację biegacze przeszkodowi, z których najszybszym okazał się być: Kamil Gładyn. Uczestnicy mierzyli się z przeszkodami  terenowymi oraz przeszkodami konstrukcyjnymi np.: Wciąganie Kloca, Lowrig, Fireman, które wymagają dużej siły i sprawności fizycznej. Było bardzo dużo naturalnych przeszkód - dużo dziczy i buszu. W sobotę odbył się królewski dystans - Hadry Dzik - 10km. Wystartowała na nim największa liczba osób - 2000 Hardych Dzików. 3ciego dnia swoje starty zrobiły Dobre Dziki na dystansie 6km oraz masa osób w tzw familijnych biegach: Dziczek -1km dla dzieci od lat trzech, Family Dzik - rodzice i dzieci wspólnie - 4km, Mały Dzik -4km dla osób rozpoczynających przygodę z bieganiem.

 Foto: Start jednej z fal biegu

Piękna wielka scena, świetni spikerzy oraz trenerzy od rozgrzewek pozwoliły poczuć się jak na dużej imprezie z rangą mistrzostw świata. Liczne przeszkody na samym końcu trasy pozwoliły kibicom na dopingowanie Dzików w trudnych końcowych momentach. - Trasa była niebywale spektakularna i trudna, ale dostarczyła naprawdę dużo funu. Piękne widoki na góry, dodawały sił w trudnych momentach. Trasa nie była monotonna, a przeszkody rozmieszczone równomiernie. Nie można było się nudzić przez cały czas.- opowiada Patryk z Gdyni startujący po raz 4 w Hunt Run.  

 

- Jeśli chodzi o trasę to Hunt Run w tym roku był 100% kompletny. Bardzo dużo przeszkód sztucznych, które mega urozmaiciły ten świetny bieg. Nie spodziewaliśmy, że dacie taki progres jeśli chodzi o jakość przeszkód, zabezpieczenie sędziowskie i część muzyczną. Jak tak dalej pójdzie to zabierzecie ludzi Openerowi. Wielkie dzięki świetnie się bawiłam. - mówi Zosia, reprezentantka jednej z ekip z Katowic.

 

W tym roku Hunt Run był pierwszą edycją oficjalnego festiwalu sportowo - muzycznego. Koncert główny zagrał w sobotę zespół Nocny Kochanek. Oprócz biegaczy na imprezę przyjechała duża grupa ludzi zainteresowana całym wydarzeniem, kibiców oraz fani zespołu Nocny Kochanek. W piątek odbywał się B4Party z elektroniczną muzyką i zabawami zorganizowanymi przez Organizatora Hunt Run - Adama Sułowskiego. Łącznie w imprezach muzycznych wzięło udział 8200 osób. To była niesamowita moc - mówi Adam Sułowski, który przez cały czas uczestniczył w zabawach muzycznych i bawił się z uczestnikami biegu. 

Wygląda na to, że sport i zabawa idą w parze, a komunikacja na linii Organizatorzy i uczestnicy jest bardzo dobra co sprzyja rozwojowi całej imprezy. Swoją dużą cegiełkę niewątpliwie dokłada Kotelnica Białczańska, która ma jako kompleks bardzo duże doświadczenie w organizacji tego typu wydarzeń. To bardzo ciekawe, w którym kierunku rozwinie się dalej impreza i kto pojawi się na kolejnych wydarzeniach. O tym zadecyduje cała społeczność Dzików, Gospodarze oraz Organizatorzy.

 

- Przyjechałem tu po raz pierwszy. Widziałem jak dużym zainteresowaniem cieszą filmy, które pojawiają się na fanpage Hunt Run, a przy okazji od dawna szukałem koncertu Nocnego Kochanka i pomyślałem, że mogę tu przyjechać na długi weekend na wakacje. Nie wiem w sumie jak to się stało, ale oto jestem! Jestem zupełnie niesportowy, ale w przyszłym roku przyjadę zarówno na część muzyczną i na pewno wystartuję w biegu - mówi Zbyszek z Przemyśla.

Pola namiotowe i strefa festiwalowa były pełne cały weekend. Strefę Ciszy (pole namiotowe mniej imprezowe) powiększano 3-krotnie. Z kolei cieszącą się dużym zainteresowaniem Strefę Mocy powiększano raz. Pod chmurką spało łącznie 1200 osób

Ja rozbiłem swój namiot na polu namiotowym, które muszę przyznać pękało w szwach, a część znajomych poszła na Hotele i kwatery. Zdecydowanie trzeba będzie tu poszukać więcej miejsca w przyszłym roku bo moi sąsiedzi z namiotu obok tylko chwalili sobie. - mówi Zbyszek, reprezentantka jednej z ekip z śląska.